sobota, 18 września 2010

Moje ulubione

              Na wstępie dziękuję za zaproszenie do zabawy w "10 rzeczy, które lubię" przez jolę-zolę. 10 rzeczy to tak mało, żeby wymienić, a jednocześnie trudno dokonać selekcji, więc pójdę na żywioł i wymienię, te które pierwsze przychodzą mi do głowy:
1. Lubię wschody i zachody słońca.
2. Lubię być kompetentna w swojej pracy, lubię uczucie zadowolenia, że robię wszystko dobrze i to zostaje docenione.
3. Lubię uczucie, gdy mam przy sobie wyrozumiałego, cierpliwego mężczyznę, na którym mogę polegać i czuć się przy nim bezpieczna.
4. Lubię świadomość, że mam przy sobie sprawdzonych przyjaciół.
5. Lubię wszystko co związane z kulturą i historią sztuki, uwielbiam dyskusje na ten temat.
6. Lubię tworzyć, wtedy cały świat wokół przestaje istnieć, zresztą z tego powodu tu jestem, akt tworzenia choć przypomina u mnie pod względem bałaganu raczej destrukcję ze względu na szał, w jaki popadam. Uwielbiam też uczucie uzależnienia od tworzenia.
7. Lubię moje zwierzaki, wdzięcznego psa gdy kładzie łeb na kolanach, łaszącego się kota - to jest bezcenne.
8. Lubię podróżować. Świadomość, że gdzieś czeka coś co znamy tylko z pocztówek i można zobaczyć to na żywo, albo istnieje coś, co trudno sobie wyobrazić jak np. cudowna rafa koralowa w Egipcie jest warte każdych pieniędzy.  
9. Lubię się wzruszyć wierszem, piosenką, filmem. Lubię odkrywać nowe brzmienia, znajdywać wykonawców, którzy mnie poruszą.
10.Lubię Audrey Hepburn za styl, klasę i talent, lubię poznawać biografie gwiazd, np. kina niemego.
Uprzedzam, że kolejność jest zupełnie przypadkowa. :-)
Ja zapraszam do zabawy:
-Danę M. z "Cudaków",
-Różanego Anioła,
-Justynuszka
  
         Skoro jest to blog kulturalno -twórczy, to działania kulinarne wpisują się w niego idealnie, i kulturalnie i twórczo. :-) To o czym napiszę poniżej, pasuje także do tytułu, bo makaron ze szpinakiem to moje ulubione danie. Po prostu, raz w tygodniu obowiązkowo. Powiem tylko, że kto skorzysta z tego przepisu odkryje nowe nieznane smaki, a już z pewnością smak szpinaku będzie dla niego zaskoczeniem. Przyznał się do tego każdy, kto spróbował tego dania i dla którego wcześniej szpinak kojarzył się dotąd z zieloną papką bez wyrazu. A więc.. do dzieła. :-)
Potrzebne produkty:
- opakowanie makaronu typu penne,
- 2 opakowania mrożonego szpinaku albo (lepiej) ok.800 g rozdrobnionego szpinaku na wagę,
- garść rozdrobnionych orzechów włoskich,
-300 g sera Rokpol albo Lazur,
- op. sosu serowego np. Knorr (niekoniecznie ale podnosi walory smakowe),
- przyprawy do smaku: sól, pieprz, imbir, gałka muszkatałowa.
Przystępujemy do dzieła. Makaron ugotować al dente. Szpinak rozmrozić, doprawić przyprawami i do gotującego się wkruszyć kawałki rokpola. Mieszać do czasu aż ser zrobi się ciągnący, ale nie rozpuści się do końca. Teraz można dodać sos serowy.
Wykładamy na talerz, posypujemy pokruszonymi kawałkami orzechów. 
Smacznego!


sobota, 28 sierpnia 2010

Fotografie w stylu vintage

      Szukam ostatnio inspiracji, które przydałyby się przy ozdabianiu przedmiotów w decoupage. Myślę, że najpiękniej wyglądają te, do tworzenia których użyto starych etykiet, lub zamieszczono na nich stare zdjęcia. Zwykłe niegdyś drewniane pudełko zaczyna nagle opowiadać jakąś historię zaklętą w jej powierzchni... Staje się  przez to niezwykłe i magiczne. Dziś znalazłam kolejne blogi, które udostępniają darmowo zdjęcia w stylu retro:
Magic Moonligt Free Images




                                                


czwartek, 26 sierpnia 2010

Odkrywanie dinozaura

  Tytuł trochę przewrotny, ale prawdziwy. :-) Odkryłam - dla siebie, na nowo - francuskie piosenki Joe Dassina, a że facet święcił triumfy w latach 60-tych i 70-tych, więc w zasadzie jest to dinozaur, bo czasy dość odległe. :-) Dassin łączył różne style - folk, pop, a nawet country, ale mi utkwiły w pamięci te spokojne, najbardziej romantyczne utwory. W zasadzie wszystkie one były mi znane, bo któż nie kojarzy L`ete indienEt si tu n`existais pas, Salut, A toi... któż piękniej nie rozsławił też Les champs-elysees... Ale co innego chwycić taką piosenkę przypadkowo w radio, a co innego kupić płytę jak ja i słuchać jej ostatnio na okrągło. 
Kilka lat temu, podczas podróży autobusem do Paryża, gdy wjechaliśmy już do Francji, kierowca puszczał nam radio Nostalgie FM. Spokojne, wyciszone piosenki Dassina oraz radio Nostalgie nieodzownie kojarzą mi się z Francją. Nostalgia to stan mi teraz najbliższy, tęsknota za czymś nieokreślonym i nienazwanym.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...