piątek, 17 stycznia 2014

Bad Girl - lalka niekoniecznie grzeczna

      Grzeczne dziewczynki idą do Nieba, niegrzeczne - idą tam, gdzie chcą. 
Kolejne zlecenie mojej koleżanki, po personalizowanych Tildach, rudych aniołach przyszedł czas na jej przyjaciółkę w niegrzecznym wydaniu, też rudą... :-)



     Włosy wykonałam z peruki, którą kupiłam na Allegro za kilka złotych, wychodzi dużo taniej niż włosy dla lalek w sklepach hobbystycznych, gdzie ceny są nieporównywalnie wyższe. Perukę, do nabycia w różnych kolorach, można ciąć na pasemka, które przyszywamy tak, by pokryły całą główkę lub wszyć tylko kilka kitek, jeśli planujemy czapkę dla lalki.


       Nietypowymi materiałami ratuje mnie zawsze moja bratowa - dzięki niej miałam kabaretki na pończochy i rękawki dla lalki oraz lateksowy gorsecik ze skóropodobnych spodni. :-)


Kubraczek dodaje całości wyglądu wampa, ale i tak lalka została oceniona przez nową właścicielkę jako zbyt grzeczna. :-)) Cóż, inaczej nie umiem. :-)


Bardzo lubię takie wyzwania, ale mają jeden minus - zawsze boję się, czy efekt będzie zadowalający i czy o to chodziło. Może to nawet profanacja, pokazywać lalkę T.Konne w lateksie?..

pozdrawiam!
Monika

piątek, 3 stycznia 2014

Amelia w błękitach

      Jeszcze jedna blondynka, Amelia czyli kolejna lalka na zamówienie, którą wykonałam w ostatnich miesiącach. Ma 32 cm wysokości, wykonanie - bawełna, polar, satyna. Lalka wykonana na wzór Tatiany, ale zgodnie z zamówieniem, miała mieć dodatkowo usta.  





       Muszę się pochwalić - dostałam wyróżnienie z blogu Lexie`s Art. To bardzo miłe i dziękuję! Jakie mam wyróżnić blogi - muszę się trochę zastanowić i podam w późniejszym poście. :-)


pozdrawiam!
Monika

sobota, 28 grudnia 2013

Czy owce mówią ludzkim głosem w Wigilię?

     Nie było mnie tutaj, ale szyłam, szyłam, szyłam. Podjęłam się zleceń gwiazdkowych, których terminy kolejno obsuwały się o kilka dni, niestety nie da się inaczej, kiedy pracuje się, w dodatku 9 dni pod rząd łącznie z Wigilią, a szycie jest jedynie dodatkowym hobby. Na szczęście wyrobiłam plan i wszystkie maskotki trafiły do odbiorców przed świętami. Żałuję tylko, że nie zdążyłam zrobić prezentów rękodzielniczych dla rodziny, choć miałam parę rzeczy zaplanowanych. Cóż, będą na raty dostarczane, bądź na przyszłą gwiazdkę.
      Z rzeczy, które szyłam na zlecenie była m.in. zamówiona kolejna owca, też koniecznie różowa. Nie lubię robić dwóch identycznych maskotek, to moja niepisana zasada, dlatego tym razem róż połączyłam z niebieskim i turkusem. Wyszło tak samo fajne połączenie jak z jasnozielonym (patrz TUTAJ). W najbliższym czasie owce będą się u mnie mnożyć, bo planuję uszyć większą ilość z myślą o Wielkanocy.
     Tymczasem przedstawiam Wam Adelę. Ciekawe, czy gadała ludzkim głosem w Wigilię?..






pozdrawiam!
Monika
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...