poniedziałek, 11 lipca 2011

Pin up girls czyli dziewczyny na tapety

       Przypomina mi się pewna scena w filmie "Skazany na Shawshank", gdzie aby uwidocznić upływający czas w więzieniu, pokazano kolejne plakaty pięknych dziewcząt, jakie główny bohater zmienia na ścianie celi. Ten popularny głównie w latach 40 i 50 XX wieku trend wiązał się z wieszaniem na ścianie zdjęć atrakcyjnych kobiet tzw. pin up girls ( od ang. pin up - przypiąć), ubranych w skąpe stroje lub kuszące przypadkowo widoczną podwiązką spod sukienki. Uważa się, że najpopularniejszą przedstawicielką stylu pin up girls jest Marylin Monroe.
        Znakiem rozpoznawczym tego trendu  jest dla mnie artysta Gilette Elvgren. Urodzony w 1914 roku, w latach młodości pracował dla jednej z najbardziej prestiżowych agencji reklamowych w Chicago. Od 1937 roku zaczęły zaś powstawać kalendarze dla wydawnictwa Louis F. Dow z dziewczętami namalowanymi przez niego. W późniejszym czasie tworzył także charakterystyczne reklamy Coca-Coli.
      Co jest najbardziej interesujące, obrazy tworzył na podstawie zdjęć (patrz TUTAJ), ale zawsze nanosząc subtelne zmiany np. wyszczuplając łydki, przez co uważa się go za prekursora Photoshopa. Poniżej kilka najpiękniejszych według mnie "dziewcząt do przypięcia" Elvgrena, uwielbiam je. Wszystkie są kuszące, ale jest to kuszenie przypadkowe. Żadna z nich nie jest femme fatale, których mogliby bać się mężczyźni, są to raczej - jak się spotkałam z określeniem- "dziewczyny z sąsiedztwa". I chyba wielu facetów takie sąsiadki chciałoby mieć. :-)





Wszystkie zamieszczone powyżej zdjęcia są autorstwa G. Elvgrena i zamieszczone zostały jedynie w celu informacyjnym, pogłebiającym wiedzę o tym artyście.


środa, 6 lipca 2011

Pudełko starego podróżnika

        Ostatnio zdekupażowałam drewniane pudełko. Wykonane w shabby chic, pokryte farbą w kolorze waniliowym, a dodatkowo naniesiony został też preparat postarzający.
    Na koniec ozdobiłam pudełko silikonowymi pieczątkami, które uważam za wspaniałe odkrycie, imitującymi stemple pocztowe, na koniec patyna i voila. Tak oto powstało pudełko, które kojarzy mi się z pamiątką po starym podróżniku. :-)




  

piątek, 10 czerwca 2011

Moja własna kamieniczka

       Obserwowałam często z niemałą zazdrością włoskie blogi pełne zdjęć tegoli, czyli dachówek ceramicznych, na których artystki tworzyły piękne domki - z okiennicami, tarasami i innymi detalami sprawiającymi, że wyglądały jak domki dla krasnali. U nas mało popularne, a szkoda, bo są bardzo piękne. Ponieważ udało mi się znaleźć w galerii papier ryżowy do tegoli, więc postanowiłam stworzyć własną wersję na wazonie z biskwitu. w górnej części posiada on kwadratowe wypustki, w które wkleiłam okiennice, co dodaje efektu przestrzennego. Można go używać go jak zwykłego wazonu, bo od środka jest szkliwiony, ale najładniej się prezentuje na parapecie jako kamieniczka. Zdjęcia nienajlepszej jakości, ale aparat tymczasowo odmówił posłuszeństwa, postaram się je podmienić na lepsze.
Pozdrawiam ciepło wszystkich zaglądających na mojego bloga.


                                         
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...