środa, 13 czerwca 2012

Gniotki i inne tworki w przerwach między meczami

    Kolejne pudełka. Pierwsze to coś, co nazywam gniotkiem, choć nie jest wygniecione, co to to nie! Chodzi o to, że czasem jest zamysł w głowie, a wychodzi zupełnie coś innego, w dodatku nie tak jakbyśmy sobie tego życzyli. W tym momencie przychodzi zniecierpliwienie, odkładam na półkę i czekam, aż będę miała litość dla tej rzeczy. W rezultacie poświęcam jednemu przedmiotowi ilość czasu niewymierną do osiągniętego efektu. W rezultacie wyszło duże, solidne pudełko z przecierkami i transferami napisów. Podobają mi się fajne zamknięcia, które były oryginalnie przy nim. Najważniejsze jest w sumie drugie życie jakie mu dałam, bo wcześniej było brązową skrzynką po whisky.




A to wazon biskwitowy, który bardzo długi czas stał pomalowany na brązowo i wreszcie doczekał się wykończenia. 


Zdekupażowałam też kilka ramek na zdjęcia. Mam słabość, żeby wykańczać je wstążką satynową.






pozdrawiam i dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze
Monika

wtorek, 5 czerwca 2012

Wyróżnienie

      Dostałam kolejne wyróżnienie, tym razem od Oliwki klik. Bardzo się ucieszyłam oczywiście. Wyróżnienia są miłe, bo to dowód na to, że ktoś tu zagląda i podoba mu się to co robię. :-) Oliwko, ślicznie dziękuję!



        Jak nakazuje tradycja, prezkazuję wyróżnienie kolejnym siedmiu osobom, a są nimi:
1. Violi z Violi igłą malowane 
2. Iwonę z Łąkowo
3. Edytę z Dysiakowa
4. Ilonę z Kre-Akcji 
5. Agnieszkę z Sąsiedzkiej Twórczości 
6. Lilla z Malowanego Kokonu

Drogie dziewczyny! Dziękuję za inspiracje, jakie dają mi wasze prace, podziwiam Wasze wspaniałe praceą i twórczość, często dzięki nim mam natchnienie do dalszego działania. :-)

Muszę podzielić się też wiadomościami o moich wymiankach, z pewnym opóźnieniem, ale nie mogłam ich wcześniej sfotografować. A więc chronologicznie:
Z Edytką z Dysiakowa wymieniłam szklane magnesy i przydasie:





...na kilka metrów lnianej, ślicznie haftowanej taśmy. Czyż nie jest piękna?? Cokolwiek z niej się wykona, będzie cudownie się prezentować. Dziękuję Ci Edytko!


Natomiast z Violą z "Violi igła malowane" wymieniłam dużą ikonę, która ma bizantyjski pierwowzór oraz magnesy i ozdobną deseczkę vintage...




Ikona ma ten sam motyw co ikona w moim ostatnim candy, bo właśnie po tej rozdawajce Viola zaproponowała mi wymiankę i wykonanie podobnej ikony. Dla porównania obydwie obok siebie. 


W zamian Viola wykonała dla mnie zazdrostkę na okno kuchenne. Jest przepiękna, od razu zawisła na oknie  i w takim stanie ją sfotografowałam...


Na widok takiej zazdrostki sąsiadki pękną z zazdrości! Dzięki Viola!

środa, 30 maja 2012

Czy macie tak samo jak ja?

          W zasadzie to pytanie do innych dekupażujących koleżanek, ale myślę sobie, że może to dotyczyć też  haftu albo szycia, chętnie przeczytam Wasze uwagi.    
          Otóż ostatnio na festynie rozmawiałyśmy sobie we trójkę z dziewczynami (wszystkie oczywiście dekupażystki), że tak naprawdę podczas takich spotkań wcale nie stanowimy dla siebie zagrożenia czy konkurencji. Trudno bowiem podczas pracy, wyboru motywu czy techniki wykończenia oprzeć się własnym preferencjom i upodobaniom.  


      Zdekupażowałam komplet trzech okrągłych pudełek, z takich co to można złożyć je jedno w drugie. Każde jest jednak inne, gdyż w moim zamiarze będą dostępne osobno.



        Nawet kiedy jest to praca zlecona, a przedmiot ma wyglądać tak a tak, zawsze jakby mózg działał pod wpływem nerwicy natręctw. Mnie osobiście zawsze ręka "świerzbi", by podmalować i postarzyć narożniki, hi hi. :-)


     Pudełka i chusteczniki uwielbiam też ozdabiać satynowymi tasiemkami lub bawełnianą koronką. Często jest to zabieg techniczny, aby ukryć łączenie powierzchni zdekupażowanej z gładką malowaną lub bejcowaną. Jednakże przedmioty stają się przez to bardziej eleganckie.


        No i ostatnia sprawa - motywy... Mam słabość do starych gwiazd kina. Zdjęcia Grety Garbo, Audrey Hepburn, Marylin Monroe, Poli Negri sprawiają, że chłonę ducha tamtych epok. Być może podobnie jak bohaterowie "O północy w Paryżu" Woody Allena mam słabość do czasów, które minęły i których osobiście nie znam, bo mam wrażenie że są przez to lepsze od obecnych. 
         Jestem ciekawa Waszych refleksji, czy też czujecie podobnie? Czy jest jakaś technika, której zawsze ulegacie albo po prostu "musicie" ją wykorzystać? To mogą być ciekawe spostrzeżenia!

pozdrawiam
Monika
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...