sobota, 2 lutego 2013

Zimowe kielichy po raz ostatni i o tildowych ozdobach

       Rozochociłam się w szyciu tildowych ozdób. Jakoś tak, cios za ciosem i tworzę kolejne. Dziś jeszcze gwiazdkowy renifer, ale następnym razem będzie coś innego, obiecuję! Nie starczyło przed świętami czasu na wyszycie oczek i noska i taki biedny ślepy już został...



           Na innych blogach widzę już masę wielkanocnych ozdób, a ja jeszcze wyskakuję z zimowymi, trudno, ale obiecuję, że w następnym poście będą już dominowały zające. Przed Bożym Narodzeniem wrzała praca, nie było czasu na zrobienie a tym bardziej zamieszczenie zdjęć, styczeń przeleciał (zbyt) szybko, a obiecałam sobie, że póki jeszcze za oknem zimowy krajobraz, zamieszczę fotki. Pozbierałam je od rodziny, którą obdarowałam lampionami, więc niekoniecznie wszystkie zdjęcia są udane. Pierwszy kielich - z aniołem - nawet nie przypuszczałam, że tak ładnie będzie wyglądać na nim ten motyw. Drugi - z zaśnieżonymi kamieniczkami uważam za najbardziej udany.








I jeszcze jeden z leśnym zimowym krajobrazem....



Zrobiłam też serię lampionów z kieliszków do wina. One są mniejsze i węższe u dołu i chyba motyw serwetkowy nie jest tak efektowny jak na szerszym i większym kielichu do wody (te u góry).



      W tym tygodniu przeżyliśmy co najmniej trzy pory roku, od leżącego śniegu poprzez wichurę, bure krajobrazy po ponowne opady wielkich białych płatków. Dziś nawrót zimy, więc pozdrawiam zimowo!

Monika

sobota, 19 stycznia 2013

Coś klasycznego

     Mam zaległości w postach. :-) Porządkując zdjęcia znalazłam na nich chusteczniki i świeczniki na podgrzewacze, które robiłam latem i jesienią. Ostatnio lubię w deku taki właśnie minimalistyczny wygląd - białe pasują do wszystkiego, są zawsze eleganckie, a transfery starych etykiet wklejam gdzie się da. :-) Małe różyczki pozwalają na dowolne komponowanie wzoru na drewnie.




Świeczniki w trzech rozmiarach, pełno zawijasów i koronek. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie dokleiła na nich wstążek... 





Ostatnio drewniane pudełka, pędzle i farby poszły w kąt. Na stół wjechała maszyna do szycia a naokoło... bałagan (twórczy), zresztą według mnie uzasadniony i nie do uniknięcia - czyli materiały, włóknina do wypychania, guziczki, wstążeczki. Szyje się, szyje - Tildowe ozdoby. Udało mi się oswoić projekty i wykroje, powstały już pierwsze ślimaki, ptaszki oraz króliki ale nie te typowe, tylko tzw. paschalne króliki Tilda - są świetne. Pokażę je jednak następnym razem...

pozdrawiam
Monika

sobota, 5 stycznia 2013

Zapachniało lawendą...

    Woreczki w kolorze lnu wypełnione lawendą, na każdym transfer z napisem. Zrobiłam je pół roku temu, ale na śmierć zapomniałam. Woreczków już nie ma, dokumentacja pozostała.








W listopadzie zrobiłam też na prezent kolejne worki podróżne na bieliznę. Materiał z napisem przykleiłam na taśmę wprasowywaną żelazkiem (masło maślane, ale nie wiem jak to się fachowo nazywa). Bałam się jednak, że może odejść w trakcie prania, więc przeszyłam dodatkowo, jak widać jeszcze nie jestem w tym mistrzem, bo materiał się gdzieniegdzie podwinął. 



      Jak Wam mija nowy rok? Ja podziębiona czytam drugą książkę. Po ukazaniu się jesienią zeszłego roku kolejnego tomu Jeżycjady "McDusia" postanowiłam, że przeczytam serię od początku (jako wierna fanka posiadam wszystkie części, większość jest podpisana hurtowo przez autorkę Małgorzatę Musierowicz, ponieważ też pochodzę z Poznania). Skończyłam "Idę sierpniową" i obecnie czytam "Opium w rosole", tym razem wypisuję sobie dane o bohaterach, w najnowszej "McDusi" pierwsi bohaterowie to ludzie po 50-tce, aż trudno uwierzyć! Tym sposobem zawyżam średnią krajową - ponoć przeciętny Polak przeczyta w tym roku średnio 40 stron...
pozdrawiam serdecznie zaglądających tutaj!
Monika
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...